Sonia z PMS – Dzisiaj Proszę Nie Oddychać Tak Głośno
-
Mamy jeszcze 1
Ceramikę wysyłamy zwykle w ciągu 24 godzin
Sonia obudziła się o 7:12 i od razu wiedziała, że coś jest nie tak. Poduszka była niewygodna, kołdra za ciężka, a za oknem jakiś bezczelny ptak postanowił rozpocząć karierę muzyczną. O siódmej rano. W środę. Bez konsultacji z mieszkańcami.
Poszła do kuchni. Mąż zapytał, czy dobrze spała.
– A JAK MYŚLISZ?
Mąż nie odpowiedział. Mądry człowiek. Dziesięć lat związku nauczyło go, że są pytania, na które nie istnieje bezpieczna odpowiedź.
Sonia zrobiła kawę. Za gorąca. Dolała mleka. Za zimna. Wstawiła ją do mikrofalówki, zapomniała o niej, po czym znalazła dwadzieścia minut później, kiedy szukała nożyczek. Dlaczego szukała nożyczek? Tego już nikt nie ustali.
O 10:30 rozpłakała się, oglądając filmik, na którym starszy pan dostał szczeniaka. O 11:15 była wściekła, bo ktoś w internecie napisał, że ananas na pizzy jest obrzydliwy. O 12:00 uznała, że powinna zmienić pracę, fryzurę, miejsce zamieszkania i być może również imię.
A okres miał przyjść dopiero za cztery dni.
Sonia doskonale znała ten scenariusz. Co miesiąc ta sama historia. Nagle wszystkie dźwięki są za głośne, ludzie zadają za dużo pytań, spodnie robią się ciasne, a zwykłe „co dzisiaj zjemy?” brzmi jak próba przerzucenia na nią odpowiedzialności za funkcjonowanie całej rodziny.
Potrafiła jednocześnie mieć ochotę przytulić męża i wyrzucić go przez okno za to, że za głośno miesza herbatę. Oczywiście nie zamierzała tego robić. Mieszkali na parterze, więc efekt byłby rozczarowujący.
Po południu poszła po czekoladę. Wróciła z dwiema czekoladami, chipsami, kiszonymi ogórkami i świeczką zapachową, bo podobno pachniała spokojem.
Spokój kosztował 39,99 zł.
Nie zadziałał.
Wieczorem siedziała na kanapie, zawinięta w koc, z termoforem na brzuchu. Mąż przyniósł jej herbatę i kawałek sernika.
– Chcesz pogadać? – zapytał ostrożnie.
– Nie.
– Okej.
Minęły trzy minuty.
– A DLACZEGO ZE MNĄ NIE ROZMAWIASZ?!
Mąż spojrzał w sufit. Sufit, jak zwykle, nie zaoferował żadnej pomocy.
Sonia parsknęła śmiechem. Bo nagle dotarło do niej, że siedzi w piżamie, z chipsami na kolanach, obrażona na człowieka, który przed chwilą przyniósł jej sernik.
Przytuliła się do niego i przeprosiła za poranne warczenie.
– Spoko – odpowiedział. – Tylko powiedz mi jedną rzecz. Czy jutro też mam oddychać ciszej?
Sonia spojrzała na niego z powagą.
– Byłoby miło.
Opis techniczny (bez poezji)
Sonia to ceramiczna filiżanka o pojemności 220 ml, wykonana techniką odlewania z masy lejnej. Jej powierzchnię pokrywa błyszczące, wielobarwne szkliwo w odcieniach malinowego różu, śliwkowego fioletu, bordo i kremowego beżu. Kolory tworzą nieregularne przejścia i wyraźne spływy, szczególnie widoczne w górnej części naczynia. Dolna część utrzymana jest w jasnych, piaskowych tonach z licznymi ciemnymi nakropieniami, które kontrastują z intensywnymi barwami powyżej. Wnętrze filiżanki pokrywa szkliwo w odcieniach głębokiego bordo, śliwki i przygaszonego różu, z ciemniejszymi smugami oraz jaśniejszymi przejściami przy rancie. Zaokrąglone ucho łączy jasne, nakrapiane wykończenie z delikatnymi różowo-fioletowymi akcentami.
Każda filiżanka przechodzi przez ręczne etapy wykańczania i szkliwienia, dlatego poszczególne egzemplarze mogą nieznacznie różnić się układem kolorów, intensywnością spływów i rozmieszczeniem nakropień. To naturalna cecha ręcznego rzemiosła. Pamiętaj również, że kolory widoczne na zdjęciach mogą delikatnie odbiegać od rzeczywistych w zależności od ustawień Twojego ekranu.